Moja Historia #7

Jeśli nie wiesz dokąd płyniesz nigdy tam nie dotrzesz.
Musimy sami złapać za ster swojego życia i wyznaczyć mu kurs,
inaczej prąd zaniesie nas tam gdzie chce.

TO JEST WŁAŚNIE TA CHWILA
„Dotarłeś do Celu” zakomunikowała nawigacja krótko po północy stawiając samochód frontem do wielkiego krzyża, który swym blaskiem rozświetlał mrok nocy. Gdynia przywitała nas chłodnym wiatrem, który zgrabnie zamiatał liście z uśpionych ulic. Byłam już zmęczona tą długą podróżą, rozciągając mięśnie karku zaczęłam się zastanawiać po co tu właściwie przyjechałam, wtedy w radio puścili piosenkę, której nigdy wcześniej nie słyszałam, Sebastian Biały – Ta Chwila. Słowa refrenu „To jest właśnie ta chwila, uwierz w siebie, będzie dobrze, teraz poczuj się na siłach, wierze w ciebie wiem, że możesz”. Nagle oczy otworzyły mi się do rozmiaru 5-cio złotówek, zniknęło całe zmęczenie i poczułam kolejny wielki przypływ niezrozumiałej mocy.

INNY WYMIAR
Wtedy w Gdyni po raz kolejny doznałam dziwnego załamania czasu i przestrzeni. Czułam się jakbym była w jakimś zupełnie innym wymiarze, którego mój logiczny umysł nie był w stanie pojąć. Wszystko wydawało mi się tak znajomo bliskie pomimo, że byłam tam pierwszy raz w życiu. Czułam się jak w śnie, który już kiedyś śniłam. Wciąż towarzyszyło mi wrażenie, jakbym robiła to wszystko drugi raz. W środku mnie panowała wewnętrzna burza, która zakłócała mój spokój. Miotałam się pomiędzy przeszłością, teraźniejszością a przyszłością. Coś we mnie pękało, zmieniałam się. Czułam siłę i bezsilność na przemian, zmęczenie i pobudzenie. Byłam jedną wielką sinusoidą, tykającą bombom, która niebawem miała wybuchnąć. Nie chciałam wracać do domu, dopóki sobie tego wszystkiego nie poukładam. Miałam tam zostać tylko do wschodu słońca, zostałam na cały tydzień.

MAGNES
Czy muszę Wam mówić, kogo spotkałam w Gdyni? Tak. Tajemniczy ekscentryk ze Szczecina też akurat odwiedził to miasto. Coś nas do siebie ciągnęło jak magnes. Gdy zaproponował spacer, był mroźny chłodny dzień, a ja bazowałam tylko na mojej nieprzemyślanej garderobie. Gdy zobaczyłam go po raz kolejny byłam zupełnie nieobecna, nawet nie pamiętam jak się z nim przywitałam. Miał wielki plecak a w środku niebieski gruby koc. Gdy doszliśmy na plaże, przed moimi oczami stanął niepokojący obraz. Całą plaże odsiadywały kruczoczarne wrony. To chyba nie są mewy, co one tu robią? Ich widok wywołał we mnie gniew tak potężny, że bez chwili namysłu co pomyśli o mnie nowo poznany towarzysz rozpędziłam się ile sił w nogach i z całym impetem wpadłam w sam środek tych złowieszczych ptaków, klnąc na nie żeby stąd odleciały, ale one wydawały się być zupełnie niewzruszone moim dziwnym zachowaniem, nawet nie myślały ruszyć się z miejsca, wręcz przeciwnie plątały mi się pod nogami tak że gdybym chciała to mogłabym je złapać w ręce. Ich obojętność tylko podwyższyła moje poczucie bezsilności, nawet im byłam obojętna. Stanęłam twarzą do Morza, zamknęłam oczy starając się uspokoić oddech, ale morska bryza nie dawała ukojenia. Każdy wdech pogłębiał ból w klatce piersiowej niczym wbijające się igły. Wtedy usłyszałam głos Michała – „chodź, coś Ci pokaże” Stał kilka metrów dalej w wielkim kole namalowanym nogom na piasku. Gdy podeszłam do niego bliżej wysunął ręce w geście zapraszającym ” teraz Ci coś pokaże ” dodał. Niepewnie podałam mu swoje dłonie, które mocno chwycił i przysunął mnie do siebie, gdy nasz wzrok spotkał się ze sobą zbliżył swoje usta do moich. Nie byłam specjalnie zadowolona z tego co zrobił, nie wywołało to na mnie większego wrażenia, to mi chciałeś pokazać ? Nic nowego, pomyślałam po cichu. „Teraz patrz uważnie”. Po chwili stało się coś niezwykłego. Nagle wszystkie te wstrętne ptaki wzbiły się do góry i zaczęły hałaśliwie skrzeczeć jakby zniesmaczone tym co zobaczyły. Wiem, że to nie był przypadek. To było na prawdę dziwne.

tu muszę się na chwilę zatrzymać.

Minutę temu skończyłam pisać zdanie o czarnych wronach, postanowiłam sprawdzić ich symbolikę. I znów stało się coś dziwnego. Wrona symbolika: ze względu na swe czarne ubarwienie wrona jest często kojarzona ze złem, to posłaniec z zaświatów krążący między niebem i ziemią, omen złej śmierci, prorok ukrytej prawdy i podświadomości. Podobnie jak kruk, wrona w alchemii wyobraża Nigredo, początkowe sczernienie małego dzieła, które szykuje drogę Wielkiemu Dziełu. Nigredo którego symboliki bliska jest wrona to czarna noc duszy, czas kiedy jej mrok osiąga pełnie, w który musi ona popaść, by przebić się na inny poziom postrzegania otaczającej ją rzeczywistości. To symbol smutku jaki przechodzimy i jaki nas jeszcze czeka, a wszystko po to by zrozumieć inne wartości jakimi rządzi się życie, a jakich dotychczas nie widzieliśmy. Padły słowa – czarna noc duszy. To właśnie o tym pisałam w przedniej części. Czuję jak wszystkie moje puzzle układają się w spójną całość. Zaczynam rozumieć, że to wszystko miało miejsce na prawdę, że sobie tego nie wymyśliłam. Po prostu miało miejsce coś wyjątkowego, jakkolwiek ciężko to zrozumieć.

PRZEDE MNĄ SZEROKIE WODY
Sami musimy złapać za ster swojego życia, wyznaczyć mu kurs, inaczej albo życie posadzi nas na mieliźnie albo zdecyduje za nas i zabierze nas tam gdzie ono chce. Musiałam zdecydować, czy chce wieść łatwe ale przewidywalne i nudne życie czy stawić czoła wszystkim przeciwnościom losu i odnaleźć spełnienie. Wiedziałam, że nie będzie łatwo. Postanowiłam płynąc pod prąd. Żyć odważnie, tak jak ja tego chciałam, a w nie tak aby sprostać oczekiwaniom innych. Zaczęłam słuchać głosu swojego serca, który stawał się coraz silniejszy. Zrozumiałam, że wszystko jest możliwe jeśli się bardzo tego chce i się w to wierzy. Przestałam błądzić, uciekać sama od siebie. Tylko kochając można być szczęśliwym, kochając siebie samego. Jeśli zaakceptujemy siebie i obdarzymy się pełnym szacunkiem nikt już nie zmąci wody w naszym stawie uczuć. Kochając siebie nie pozwolisz sobie na złe traktowanie, bo wiesz, że zasługujesz na wszystko co najlepsze. Przestałam być ofiarą, przestałam się użalać nad sobą, poczułam się dobrze sama ze sobą. Tylko kochając siebie można pokochać innych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *