Moja historia #6

MOJA HISTORIA #6 NAJCIEMNIEJSZA JEST NOC TUŻ PRZED ŚWITEM

paula-klessa-1-of-1-2
3 w nocy, budzę się ze snu. Nie mogę spać, coś karze mi wstać. Wychodzę z łóżka, zakładam gruby sweter i idę do kuchni. Szklanka ciepłego mleka ogrzewa zmarznięte dłonie. Za oknem noc ciemna jak smoła. Siadam przy oknie, z czasem mój wzrok zaczyna się przyzwyczajać, dostrzegam dwa małe punkty migoczące w oddali. Dwie gwiazdki rozświetlają niebo, gdyby je ze sobą połączyć linią prostą stworzyłyby równie pochyłą. Punkt A i B. Mleko już się dawno skończyło. Siedzę dalej, myśli mi się plączą. Obezwładnia mnie bezsilność. Nie mam już pomysłu jak siebie ocalić. Wciąż zadaje sobie pytanie – czy aż tak dużo wymagam od życia? Tracę resztki nadziei. Przecież chciałabym być tylko szczęśliwa. Czy to tak wiele? Dlaczego los wciąż wystawiana mnie na próbę? Mam już dość takiego życia.

NOC DUSZY
Noc duszy to okres w życiu człowieka naznaczony ciemnością. Czas, w którym najczęściej dochodzi do jakiejś tragedii lub zawodu, który zaburza dotychczasowe życie. Pojawiają się udręki i pokusy, człowiek czuje się wyobcowany i odrzucony, zostaje wystawiony na próby, których pokonanie jest niezbędne do dalszego postępu. Doświadczamy ciemności, by zacząć szukać światła. Cierpienie jest wołaniem duszy, do wewnętrznej transformacji. Ciemność to jedynie stan przejściowy. Jeśli uda nam się przejść przez drogę cierpienia, doznamy wielkiej przemiany.

CZAS WIELKICH PRZEMIAN
Nadchodzi świt. Obserwuję jak pierwsze promienia słońca wyłaniają się zza horyzontu, dzieląc niebo na pół. Z lewej strony jest już dzień, z prawej wciąż noc. Obserwując jak natura leniwie budzi się do życia przypomina mi się bajka z dzieciństwa, którą zawsze oglądałam z moim ukochanym dziadkiem, którego nie ma już z nami na świecie od 18 lat. Chwytam za telefon by odświeżyć miłe wspomnienie, wpisuję w przeglądarkę „Król Lew” wyskakuje pierwsza propozycja – „Duch żyje w nas”. Już wiem, że znajdę tam jakąś podpowiedź, piosenkę zaczyna scena nocy i słowa „Noc. Z dala wzywa cię duch życia.” Oczy automatycznie zachodzą mi grubymi łzami, nagle czuje potężny przypływ energii, zrozumiałam, że to dziadek wybudził mnie ze snu, abym przyjrzała się temu wyjątkowemu świtowi. On jest moim aniołem stróżem, duchowym przewodnikiem, który towarzyszy mi od zawsze, nieustannie podsuwa mi znaki w formie piosenek, filmów, książek, dodaje mi sił i wiary. Słucham dalej „nic nie przeszkodzi Ci już, nie trać wiary w swą moc, w swą moc.” W tym momencie obudziła się we mnie głęboka wiara w duchowe wsparcie i w opiekę. Poczułam, że nie muszę się niczego bać, jestem prowadzona i nic mi nie grozi. Zrozumiałam, że moja bajka na prawdę istnieje i że jest na wyciągnięcie ręki. Mrok ustał, nastał nowy dzień a z nim nowe życie.

ENERGIA PORANKA
Ponoć między godziną 3-6 rano jest najsilniejsza energia. W tym czasie najłatwiej jest porozumieć się z naszą duszą. Tego poranka wysłałam swoje zamówienie w kosmos. Chciałam być w końcu szczęśliwa. Bardzo chciałam znaleźć się w tym miejscu, w którym powinna być. Tego samego dnia zostałam zaproszona na plan filmowy „Gra w Butelkę” z Katarzyną Figurą i Olafem Lubaszenko, który nagrywali w Złotowie. Miałam być osobą odpowiedzialną za światło, w języku filmowym taką osobą nazywa się „reżyserem światła”. Na planie spędziłam cały dzień, poznałam ekipę filmową, głównych aktorów, zobaczyłam od kuchni jak wygląda praca nad filmem. Jednak mimo emocji jakie mi towarzyszą tego dnia nie mogłam przestać myśleć o jednym. Myślami wciąż wracam do spotkania z intrygującym nieznajomym ze Szczecina, które miało miejsce kilka dni wcześniej.

SIŁA PRZYCIĄGANIA
Jedno z uniwersalnych praw wszechświata mówi o tym, że każdy z nas jest żywym magnesem, a podobne przyciąga podobne. Nieustannie przyciągamy do siebie ludzi i sytuacje, które odpowiadają naszym głównym myślom. Jeśli myślisz o pozytywnych rzeczach przyciągniesz do siebie pozytywne wydarzenia, sytuacje i ludzi. Jeśli będziesz myśleć negatywnie to przyciągniesz negatywne wydarzenia, sytuacji i ludzi. Łatwo zauważyć, że ludzie którzy wiecznie na coś narzekają wiodą smutne i nieszczęśliwe życie w przeciwieństwie do optymistów, którzy patrzą na świat przez różowe okulary, doceniają i potrafią cieszyć się z małych rzeczy.

NIE MA CZASU DO STRACENIA
Dzień dobiegał końca, myśl na powrót do pustego, zimnego domu paraliżowała mnie. Byłam pełna energii i wiedziałam, że jeśli jej jakoś nie zagospodaruje to znowu się załamię. Nie mogłam teraz zamknąć się sama w czterech ścianach. Zadzwoniłam do Kasi z prośbą żeby do mnie przyjechała na noc. W odpowiedzi usłyszałam, że ona ma lepszy pomysł, który wydał mi się abstrakcyjny. Z początku myślałam, że sobie żartuje kiedy zaproponowała, żebyśmy pojechały nad Morze. Była godzina 20 i środek października a ja od dwóch dni byłam cały czas na nogach i nie czułam się na siłach żeby zrobić teraz 200 km samochodem. Wtedy przed oczami znów stanął mi obraz pustego, zimnego domu. Dobra jedziemy, nie mam nic do stracenia. Wróciłam do domu dosłownie na 5 krótkich minut, zamieniłam niewygodnie buty na miękkie adidasy, obcisłe spodnie na luźne dresy i ruszyłam w drogę do poszukiwania samej siebie. Wiedziałam, że muszę żyć na prawdę odważnie, jeśli los wyciąga do mnie rękę, nie mogę się odwrócić do niego plecami.

MOJE KATHARSIS
-To dokąd jedziemy? -Do Trójmiasta. Dalej położonej miejscowości nad Morzem nie mogła wybrać. Jechałyśmy 5 godzin! To była moja droga oczyszczenia. Nie można zacząć nowego rozdziału jeśli wciąż czyta się poprzedni. W trakcie drogi głośnio śpiewałyśmy ulubione piosenki (jeśli darcie się w niebo głosy można nazwać śpiewem). W ten sposób wyrzucałam z siebie całą zanieczyszczoną energię, cały jad którym byłam przesiąknięta do szpiku kości, wszystkie kłamstwa jakimi mnie latami karmiono wypluwałam z siebie w momencie wykrzykiwania tekstów ulubionych piosenek. Czułam jak wszystko co złe zostaje w tyle.

paula-klessa-1-of-1

NA ROZSTAJU DRÓG
W pewnym momencie, gdzieś w połowie drogi zatrzymałam się. Przed moimi oczami stałą obraz drogi która rozchodziła się w dwie strony a na na samym ich środku stała lampa, której światło padało na jedną z dróg . Znów zaczęły nachodzić mnie myśli, zaczęłam się zadręczać i zastanawiać co ja właściwie robię, dokąd jadę? Czy nie powinnam wrócić? Przecież to się może komuś nie spodobać. Jechać dalej czy lepiej zawrócić? Życie każdego z nas to nieustanna droga, wciąż musimy dokonywać wyborów między A a B. Drogą którą musimy przejść by dopełniło się nasze przeznaczenie nie jest łatwa, wymaga wielkiej siły i wiary w swoje marzenia. Przychodzi taki moment w którym musimy dokonać wyboru w którą stronę chcemy iść. W prawo czy w lewo. W stronę światła czy cienia? To jaki wybierzemy kierunek zależy tylko od nas samych. Nie zboczyłam z trasy pojechałam dalej prosto przed siebie, gdzie zaprowadzi mnie ta droga?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *