Moja historia #1

MOJA HISTORIA #1 Na początku było słowo

W chrześcijaństwie uczymy się, że „na początku było słowo i słowo początkiem się stało”. Tak też było w moim przypadku, jedno słowo poprowadziło mnie tam, gdzie zawsze chciałam pójść, lecz nigdy nie znałam drogi. 

Barwa o odcieniu pomiędzy niebieskim a fioletowym 
Pamiętam jak jeszcze byłam na studiach, wtedy mój ulubiony artysta działający na scenie polskiego rapu – Bisz wydał swój pierwszy solowy album ” Wilk Chodnikowy”. Siedziałam wsłuchana w płytę, gdy po raz pierwszy natrafiłam na słowo INDYGO. Wystukałam każdą literkę z osobna w Google, żeby sprawdzić co oznacza. Barwa o odcieniu pomiędzy niebieskim a fioletowym – wyskoczyło. Odeszłam od komputera i wróciłam do swoich studenckich obowiązków, widocznie wtedy nie byłam gotowa na to, aby zrozumieć pewne rzeczy. 

Błędne Koło 
Rok, 2 lata po tym moja sytuacja uległa znacznemu pogorszeniu, wiadomość o chorobie mojego taty poważnie mnie dotknęła. Wizja ojca na wózku inwalidzkim jak prowadzi mnie do ołtarza była trochę niezgodna z moimi wyobrażeniami. Przeżywałam wewnętrzny ból i cierpienie. Brakowało mi pozytywnej energii a z powodu nieprzespanych nocy stałam się nadwrażliwa, impulsywna, nawet agresywna. Te negatywne emocje dotknęły całego mojego świata i wszystkich moich bliskich. Szukałam sposobu na zmianę tego stanu, zrozumienia, opoki. Nadaremnie, brak wsparcia w najbliższym otoczeniu pogłębiał we mnie auto-nienawiść, nie potrafiłam zaakceptować tego kim się stałam, to nie byłam ja. Zamknęłam się w świecie bez świeżego powietrza. W mojej głowie toczyła się nieustanna walka dwóch przeczących sobie głosów. Schizofrenia? Pomyślałam… Poczucie beznadziejności rosło, ukojenie znajdywałam w samo-destrukcji. Kiedy sytuacja była na tyle beznadziejna, że byłam gotowa podjąć leczenie psychiatryczne nagle doznałam olśnienia. 


Czas wielkich przemian
Poważnie, nagle zrozumiałam, że wszystko ze mną okej, że to nie ja jestem chora, ale świat w którym żyje. Przecież wszystko zależy tylko ode mnie a to co się dzieje w mojej głowie nie jest prawdą. Wtedy zaczął się intensywny proces mojej wewnętrznej transformacji. Jak motyl zaczęłam wykluwać się z larwy. Cały mój świat zmienił się o 180 stopni kiedy znalazłam lekarza mojej duszy. Długo trwało zanim wypracowałam swój własny wszechświat, gdzie nie ma miejsca na złość, ból i trwonienie energii. Kiedy zaczęłam żyć w zgodzie z sobą w moim życiu zaczęły dziać się cuda! Zrozumiałam, że moja bajka na prawdę istnieje. Przestałam cierpieć. Teraz cierpliwie kształtuje swój nowy, lepszy świat. 

Jak wyglądał czas tych wszystkich przemian opowiem Ci dokładniej wkrótce… 

3 Comments Add yours

  1. Czekam na cześć druga 🙂 Moze mnie czymś zainspirujesz… 🙂

  2. Jubusia Juba pisze:

    Chciałam skomentować, jednak brakuje mi słów w tej chwili. Może wrócę do tego kiedyś…
    Jesteś niesamowicie wyjątkową osobą. Przyciągasz jak magnez. < 3

    1. Arbuzowamama pisze:

      Kochana jak zawsze :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *